Po co Ci analityk internetowy?

Analityk internetowy w firmie: oszczędność czasu, nerwów i pieniędzy

Wiele właścicieli firm traktuje analitykę internetową jak zło konieczne. Myślą: „Przecież mam zainstalowane GA4, coś tam się klika, agencja wysyła raporty – po co mi jeszcze ktoś do tego?”. Dane same w sobie nie są wartością. Wartością są wnioski, które z nich wynikają i decyzje, które dzięki nim podejmujesz.

Mieć dane, a rozumieć i wykorzystywać dane, to dwa zupełnie inne światy. Wielu przedsiębiorców nie wie co tak naprawdę przynosi efekty, a co po prostu pochłania budżet. Mają zainstalowane GA4. Dostają miesięczne raporty od agencji. Słyszą, że „wyniki rosną”. A mimo to sprzedaż nie idzie tak, jak powinna. Albo rośnie, ale nie wiadomo dlaczego — więc nie wiadomo, co skalować.

Przykład💡

Z mojego doświadczenia wynika, że specjaliści Google Ads często nie potrafią skonfigurować prawidłowo konwersji oraz analizować danych. Tym samym kampanie reklamowe, które robią nie są tak efektywne jak mogłyby być. Korekta celu konwersji potrafi poprawić skuteczność reklam, ponieważ precyzyjniej mówimy algorytmom co jest naszym celem biznesowym.

Analityka nie jest tania i nie przynosi od razu zysków tak jak reklamy. Natomiast dzięki analitykowi (nie tylko internetowemu, a takiemu, co potrafi wycisnąć z każdych danych przydatne wnioski) możesz zaoszczędzić sobie czasu, nerwów i pieniędzy w dłuższej perspektywie. Po prostu powiem Ci wprost co działa, co nie działa i gdzie uciekają Twoje pieniądze 🙂

Oto dlaczego Twój biznes potrzebuje analityka (i to najlepiej takiego, który nie boi się mówić prawdy):

Wykrywacz kłamstw -> analityk internetowy oceni skuteczność kampanii reklamowych

Dobry analityk zna sztuczki agencji marketingowych czy SEO na wylot. Podczas, gdy agencja chwali się rekordowym ROAS-em, analityk sprawdzi, czy to nie „zasługa” ruchu brandowego, który i tak by do Ciebie trafił za darmo. Analityk może ocenić działania agencji i przypilnować, aby każda wydana złotówka faktycznie pracowała na Twój zysk.

Sprawdzi też, czy to co dowozi agencja jest wartościowe i czy da się zrobić to po prostu taniej.

👉 Przeczytaj artykuł o tym jak wypozycjonować stronę zgodnie z wytycznymi od Googla.

Case study 🔍

Podczas audytu GA4 zawsze także sprawdzam najbardziej newralgiczną dla biznesu kwestię, czyli Google Ads i to, czy wszystko jest spięte tak jak powinno być i na co są ustawione konwersje. Niestety w większości przypadków wykrywam błędy i należy wprowadzić zmiany, aby nie przepalać budżetu na nieefektywne reklamy i puste konwersje.

Częstym takim błędem, który nabija konwersje, ale nie generuje sprzedaży jest konwersja na wyświetlenie podstrony /kontakt z dodatkową reklamą kierującą bezpośrednio na tą stronę. Agencja raportuje dużą ilość konwersji, przy czym okazuje się, że spora część działa na zasadzie „perpetum mobile” – po kliknięciu w reklamę nabija się konwersja od razu. To działanie agencji, które sprawia, że Twój budżet jest przepalany, ale agencja może przedstawić „sukcesy”. Tylko tych sukcesów nie widzisz w CRM, ani w zyskach 😉 (przeczytaj co to jest konwersja i jak ją mierzyć)

Łatacz dziur -> analityk powie Ci, gdzie uciekają klienci i jak można to poprawić

Najlepszym sposobem na poprawę konwersji jest załatanie dziur. Analityk internetowy łączy różne kompetencje, które opierają się na analizie danych ilościowych i jakościowych. Dzięki temu może na przykład:

  • znaleźć problemy, przez które klienci uciekają na konkretnym etapie zakupowym,
  • wskazać elementy, które odstraszają użytkowników i zaproponować alternatywy,
  • znaleźć podstrony, które można byłoby poprawić, aby zwiększyć konwersję,
  • obliczyć, czy dany spadek lub wzrost to kwestia przypadku, czy może faktycznego trendu,
  • wyłapać techniczne błędy, o których nie masz pojęcia, a które wpływają na skuteczność reklam (na przykład źle skonfigurowane konwersje),
  • przeprowadzić testy A/B, dzięki którym dowiesz się, czy nowe wdrożenie jest realnie lepsze, czy tylko bardziej nam się podoba 😉

Case study 📈

Razem z zespołem jednego z moich klientów wprowadzałam duże zmiany nastawione na ułatwienie użytkownikowi podjęcia decyzji o skorzystaniu z usługi. Aby mieć pewność co do efektów zmian (czy faktycznie poprawią skuteczność strony) zastosowałam test A/B. Dzięki temu wiemy, że udało się poprawić wyniki od około +25% do prawie 40%.

Pomimo trudności związanych z wprowadzeniem zmian w reklamach w czasie trwania testu udało się porównać segmenty użytkowników, którzy otrzymali wersję strony A oraz B. Dzięki użyciu narzędzia do testowania VWO mieliśmy pewność, że wyniki są istotne statystycznie, pomimo stosunkowo małej próby.

Tabela pokazująca wyniki testu A/B, który potwierdził poprawę skuteczności strony o 25%

Tłumacz z „marketingowego” na „biznesowy” -> analityk odsieje bełkot i oceni korzyści

Marketingowcy kochają akronimy: CTR, CPC, CPM, ROAS… Czasami im więcej słuchamy tym mniej rozumiemy z tego bełkotu. Wierzę, że jak ktoś chce naprawdę nam coś wytłumaczyć, to mówi wystarczająco prostym językiem, żebyśmy zrozumieli. Sama staram się tłumaczyć trudne zagadnienia w możliwie prosty sposób, szukając życiowych analogii, aby komunikacja przebiegała w zrozumieniu. Inaczej wydaje mi się, że jest to malowanie trawy na zielono, aby ładnie wyglądało, ale finalnie to nadal wysuszona trawa.

Staram się nie zasypywać mnóstwem statystyk, które biznesowi nic nie mówią. To właśnie ja, jako analityk, jestem od grzebania w cyferkach, aby wyciągnąć coś wartościowego dla biznesu. Dlatego myślę, że dobry analityk zamiast mówić: „Współczynnik odrzuceń spadł o 20%”, powie: „Dzięki poprawie przejrzystości strony na urządzeniach mobilnych, zyskaliśmy dodatkowe 15 zamówień w tym miesiącu”. Czyli wyciągnie z tego groma statystyk coś konkretnego dla biznesu.

Mimo, że nie jestem specjalistą od programowania, stron internetowych, marketingu, reklam, contentu czy social mediów, to mam wystarczające kompetencje, aby ocenić efektywność czy sens danych działań, ponieważ to są pokrewne dziedziny do tego czym się zajmuję. Muszę wiedzieć jak działa cały ten „ekosystem”, żeby rozumieć dane wpadające do Google Analytics. Z angielskiego taką osobę możemy nazwać „t-shape specialist” – jest to osoba, która jest specjalistą w jednej dziedzinie (tutaj analiza danych), ale ma szerokie kompetencje z danego obszaru (np. marketing internetowy). Dzięki temu lepiej rozumiem problemy biznesowe i mogę nie tylko zaproponować rozwiązania, ale także je zrealizować, zanim będzie potrzebna dodatkowa osoba do zatrudnienia.

Case study 💰

Podczas jednego z audytów, odkryłam wielomiesięczne spadki ruchu organicznego (co w dobie AI jest dość częstym zjawiskiem), które były całkowicie pomijane w raportach zewnętrznych dostawców SEO. To klasyczny przykład, gdzie brak niezależnej analityki uśpił czujność właściciela, ponieważ miał on poczucie, że zatrudnia już specjalistów. Finalnie klient zrezygnował z agencji, a zaoszczędzone pieniądze mógł wydać na podniesienie budżetu reklamowego, co przyniosło mu realne dochody.

Koniec z decyzjami „na czuja” -> analityk wesprze decyzje biznesowe konkretnymi danymi

Podejmowanie decyzji biznesowych często wiąże się z ryzykiem i wiele osób podejmuje decyzje w oparciu o intuicję. Analityk stara się zamienić „wydaje mi się” na „wiem”, o ile jest to możliwe.

Oprócz analizy danych internetowych mogę wesprzeć w analizie danych… jakichkolwiek ;). Dzięki mojemu formalnemu wykształceniu z analityki (ukończyłam analitykę gospodarczą na UEK) mogę pomóc odpowiedzieć na pytania:

  • Skąd pozyskujesz najcenniejsze leady, a jakie trzeba sobie odpuścić, bo generują straty?
  • Który z pracowników jest najbardziej efektywny?
  • Który kanał reklamowy jest najbardziej rentowny w oparciu o dane z CRM?

Na te pytania odpowiadają dane, a nie przeczucia.

Case study 🧑‍💻

Analityka to nie tylko strona www. W jednym z projektów wykonałam analizę efektywności pracy pracowników, co pozwoliło wyrównać poziom pomiędzy pracownikami i ograniczyć straty klientów.

Okazało się, że dane potwierdziły to co mój klient przypuszczał, ale dzięki statystyce wiedział, że nie ocenia swoich pracowników niesprawiedliwie. Po jakimś czasie powtórzyliśmy badanie i wyniki wszystkich pracowników utrzymały się na poprawionym poziomie.

Spokój ducha i własność kont -> analityk powinien zadbać o zbieranie danych i Twój interes

W świecie pełnym zmian prawnych i technicznych (jak problematyczne banery zgód), analityk powinien dbać o to, by zbieranie danych było bezpieczne i zgodne z przepisami, ale też maksymalnie efektywne. Bo umówmy się: nikt nie chce mieć problemów z RODO, ale każdy chce wiedzieć, co robią jego klienci. Analityk zadba o ciągłość i bezpieczeństwo danych.

Często (na szczęście coraz rzadziej) spotykam się z sytuacją, w której agencja zakłada konto GA4 czy Google Ads na swojego maila, a przy rozstaniu… zabiera je ze sobą. Całe lata zbierania danych o Twoich klientach idą w kosz, a algorytmy muszą się uczyć na nowo. Dobry analityk zadba o to, żebyś miał dostęp do wszystkich swoich danych niezależnie od tego z kim współpracujesz. Czasem też zdarza się, że agencja zakłada wszystkie konta na nowo, czyli zaczyna od czystego konta, a przecież to wpływa negatywnie na skuteczność kampanii reklamowych, ponieważ te muszą się uczyć od nowa.

Case study ⚠️

Dwa lata temu jeden z najczęstszych błędów, jakie napotykałam podczas weryfikacji śledzenia to brak wdrożenia wymaganego prawem trybu uzyskiwania zgód (Consent Mode v2).

Niestety wdrożenia banera sprawił, że algorytmy przestały „widzieć” użytkowników:
-> Listy remarketingowe spadły do zera (firma straciła możliwość ponownego dotarcia do osób, które już były na stronie).
-> Przerwana została ciągłość danych o konwertujących klientach zbieranych przez ponad dekadę.
-> Koszt pozyskania klienta wzrósł, bo kampanie „oślepły” i zaczęły uczyć się wszystkiego od nowa.


Podejrzewasz, że Twoje raporty nie mówią Ci całej prawdy? Zajrzyj pod maskę swojego biznesu. Możemy zacząć od audytu Twojego GA4 lub podpięcia gotowego raportu w Data (Looker) Studio, który w końcu pokaże Ci czarno na białym, gdzie uciekają Twoje pieniądze.

👉 Sprawdź, jak mogę Ci pomóc zobacz ofertę

Koszyk
Przewijanie do góry