Dlaczego Twoje GA4 może Cię okłamywać? 3 błędy w analityce, które kosztują Cię klientów

Czas czytania:

3–5 minut

Data aktualizacji:

Prowadzisz kampanie, zmieniasz teksty na stronie, optymalizujesz budżety, a sprzedaż ciągle bez zmian? Gdy sprzedaż spada lub stoi w miejscu przez kilka miesięcy, większość przedsiębiorców instynktownie szuka winy w marketingu. Zmieniasz agencję, pompujesz więcej budżetu w reklamy i… dalej nic.

Zanim jednak podejmiesz kolejną emocjonalną decyzję, pora spojrzeć w twarde dane. Problem w tym, że Twoje Google Analytics 4 może Cię po prostu okłamywać.

Wielu właścicieli firm żyje w przeświadczeniu, że skoro „analityka jest podpięta”, to wszystko działa. Niestety, w świecie GA4 diabeł tkwi w konfiguracji. Oto trzy najczęstsze błędy w analityce internetowej, przez które podejmujesz decyzje po omacku i tracisz klientów na rzecz konkurencji.

1. Pułapka „taniej konfiguracji”, czyli dlaczego sama instalacja to za mało

Wiele agencji oraz freelancerów oferuje „wdrożenie GA4” za kilkaset złotych (czasem i kilka tysięcy, niestety). Zazwyczaj polega ono na wygenerowaniu podstawowego kodu i wklejeniu go na stronę. Czasem zdarza się, że zadeklarują konfiguracje elementów z zakładki „Pomiar zaawansowany”, ale zaawansowany to on jest tylko z nazwy – wystarczy tam nie przesuwać suwaka wyłączającego, bo domyślnie GA4 teraz instaluje się z włączonym 😉

Efekt? W panelu widzisz, że ludzie wchodzą na Twoją witrynę. I to wszystko. GA4 w podstawowej wersji jest niezłe jak na darmowe narzędzie, ale sporo mu brakuje do narzędzia, z którego będziesz realnie czerpać korzyści biznesowe. Jeśli chcesz zaoszczędzić na tej i tak podstawowej konfiguracji to zobacz podstawowe ustawienia do wyklikania w GA4.

Samo wpięcie kodu nie powie Ci:

  • Która kampania reklamowa na siebie zarabia,
    • kiedy jest wspierana przez ruch organiczny,
    • i ile użytkownik potrzebuje kontaktów na Twojej stronie, aby kupić (zakonwertować).
  • Na którym etapie koszyka lub formularza kontaktowego klienci uciekają,
  • Czy samo zliczanie jest poprawne – wiele razy widziałam, że kod uruchamia się za późno, albo podwójnie. Takie dane często są bezwartościowe.

Brak realnej konfiguracji sprawia, że GA4 staje się bezużyteczne

Aby widzieć (prawie) całą ścieżkę klienta i to co konkretnie robi na stronie warto wdrożyć wiele zdarzeń śledzących najistotniejsze elementy na stronie. Lejek sprzedażowy w prostej formie może pomóc nam zaprojektować taką ścieżkę klienta, ale musimy pamiętać, że rzeczywista ścieżka jest wielokanałowa i wiele akcji naszego potencjalnego klienta dzieje się po za naszą stroną internetową i nie mamy możliwości tego śledzić.

W Google Ads zobaczysz tylko prosty lejek sprzedażowy od wyświetlenia reklamy do konwersji.

W Google Analytics 4 masz szansę zobaczyć nie tylko typowy lejek, ale także część rzeczywistej ścieżki klienta.

Do tego możesz tracić nawet 60% informacji o ruchu bez wdrożonego poprawnie banera zgód (CMP), a 20-30% informacji o ruchu bez wdrożonego Consent Mode w wersji Advanced (v2)

Dobra analityka nie polega na posiadaniu konta GA4, ale na zaprojektowaniu i wdrożeniu w nim celów biznesowych Twojej firmy. Agencje często nawet nie zakładają konta GA4, bo im mniej informacji klient ma tym im jest łatwiej. 🙃

2. Dziurawe dane, czyli brak Consent Mode v2

Jeśli na Twojej stronie nie został poprawnie wdrożony Consent Mode v2 (czyli zaawansowany tryb uzyskiwania zgód na śledzenie), Twoje algorytmy reklamowe w Google Ads czy Meta Ads nie otrzymują wszystkich danych, choć by mogły. Straty zazwyczaj są na poziomie 20-30%, ponieważ średnio mniej więcej tyle użytkowników nie zgadza się na ciasteczka. Wersja Advanced zbiera sygnały bez przypisywania ich do użytkownika, nawet, gdy nie zgodził się na śledzenie.

Jeśli od kilku miesięcy widzisz spadek zapytań z reklam, bardzo prawdopodobne jest, że Twoje systemy śledzenia nie radzą sobie z nowymi restrykcjami prawnymi. To nie klienci zniknęli – to Twoje narzędzia przestały ich widzieć.

Co zaskakujące – pomimo, że obowiązkowe CMP obowiązuje od ponad dwóch lat, to jednak nadal widzę, że wdrożenia dość często są zrobione nieprawidłowo. Albo całkiem źle albo z jakimiś błędami. Niestety błędy te bardzo wpływają na dane i reklamy. Akurat w tym przypadku sytuacja jest zero-jedynkowa. Albo jest dobrze, albo jest źle, bo co nam po niepełnych danych 🙂

3. Klątwa tabel, czyli dane, których nikt nie rozumie i nic z nimi nie robi

Google Analytics 4 to przydatne narzędzie, ale jego standardowy interfejs potrafi przytłoczyć nawet doświadczonego marketera. Co ciekawe poprzednia wersja – Universal Analytics pomimo, że wyglądała bardziej topornie, to wydawała się użytkownikom bardziej użyteczna, a najważniejsze informacje dostępne pod ręką. No cóż, GA4 nadal pod tym kątem zawodzi. Sama przez wiele miesięcy nie mogłam się przyzwyczaić i doskonale rozumiem trudności.

Jeśli co tydzień logujesz się do panelu i spędzasz godzinę na przedzieraniu się przez raporty i ostatecznie nic z tego nie wynika – wiele osób tak ma.

Dane mają służyć do podejmowania decyzji, a nie do podziwiania wykresów. Dlatego współczesny biznes rezygnuje z przeklikiwania się przez GA4 na rzecz Data (kiedyś Looker) Studio. To narzędzie do wizualizacji danych, które możesz dostosować pod siebie i Twoje potrzeby. Potrzebujesz specyficznych informacji albo filtrów, a w GA4 ciężko je znaleźć lub są nieczytelne? Data Studio rozwiązuje problem. Zobacz przykładowy raport dla e-commerce.

Zamiast chaosu i wielu ekranów możesz mieć jeden, który odpowiada na Twoje pytania:

  • Ile wydaliśmy?
  • Ile zarobiliśmy?
  • Gdzie uciekają ludzie?

Bez tego GA4 jest bezużyteczny. Ot narzędzie do gromadzenia rzeczy, które są nikomu do niczego nie potrzebne 😉

Przeczytaj case study:

Koszyk
Przewijanie do góry